ďťż
Kotka- sterylizowac czy nie?




Mufka - 22-03-2007 09:58
Witam
Czasem czuje sie jakby istnialy 2 rzeczywiscosci :wink: , prawdy internetowe i realne, a dotyczy to sterylizacji. Czytalam mase artykulow o zaletach sterylizacji, prostocie jej wykonania , na forum miau itp wrecz jest zalecana... Ale w moim miescie weterynarz odradza, bo to nie jest zgodne z natura, zwierzeta krocej zyja, tyja i jest to dla nich niebezpieczne (znaczy te tycie). Moja kuzynka wysterylizowala kotke i tez twierdzi, ze zaluje tego kroku bo kotka cierpiala strasznie. Eh...
Moja kocica nie jest kotem wychodzacym samodzielnie, wychodzi tylko w letnie miesiace na smyczy lub jest noszona na rekach, luzem biega tylko po dzialce i jest to latem kiedy nie ma rui. Dlatego jest minimalna mozliwosc, ze zostanie matka, a jesliby zostala to oczywiscie znajde dom dla kociakow (mam w tym wprawe 8) , znaczy w znajowaniu dobrych domow, nie w rozmanazaniu kotow oczywiscie)
Sterylizowac w takiej sytuacji czy nie? (kotka niedlugo skonczy rok)





JoShi - 22-03-2007 11:08
Zagłosowałam na tak. Mam dwie kotki, obie wysterylizowane. Prawda, że to może trochę wbrew naturze, ale ten weterynarz to jakiś niedzisiejszy (kobiety tez może powinny postępować zgodnie z natura i zaprzestać antykoncepcji ?). Koty oczywiście cierpiały trochę i przez jakiś czas czuły się trochę gorzej (około 10 dni). Teraz natomiast czują się świetnie, są energiczne, żywiołowe i maja to co kochają, czyli wolność i nie tyją. A gadanie o mniejszej żywotności to jakieś bzdury są. Nota bene prowadzanie kota na smyczy też zgodne z natura nie jest ;) A noszenie na spacer na rękach również przyczynia się do powstawania nadwagi u kotów ;)

Oczywiście wypowiedziałam sie na forum, więc może to zostać podciągnięte pod 'prawdy internetowe', ale gdybyśmy się spotkały w realu to przedstawiłabym Ci moje kotki i powiedziała to samo co teraz. :)



stukpuk - 22-03-2007 11:14
Tak!
Ale nie za wszelką cenę, zależy od wielu czynników.
Ja miałem koty i takie i takie. I dla kotka w bloku lepiej go wysterylizować.



JoShi - 22-03-2007 11:20

Ja miałem koty i takie i takie. I dla kotka w bloku lepiej go wysterylizować. Dla kotka na wsi, co lubi spacery tez lepiej sterylizować, więc jakie koty lepiej nie sterylizować ? ;)





Mufka - 22-03-2007 11:25
No ja wiem, ze kot na smyczy to dziwadlo, ale ten kot jest dziwny, np aportuje patyki w parku, lubi sie kapac, jak idziemy na dzialke siada mezowi na karku jak papuga i sobie obserwuje wszystko, mysle ze ma niezla kondycje, jest szczupla.
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/b...a1wCz9aApB.jpg



Mufka - 22-03-2007 11:41

Zagłosowałam na tak. Mam dwie kotki, obie wysterylizowane. Prawda, że to może trochę wbrew naturze, ale ten weterynarz to jakiś niedzisiejszy (kobiety tez może powinny postępować zgodnie z natura i zaprzestać antykoncepcji ?). Koty oczywiście cierpiały trochę i przez jakiś czas czuły się trochę gorzej (około 10 dni). Teraz natomiast czują się świetnie, są energiczne, żywiołowe i maja to co kochają, czyli wolność i nie tyją. A gadanie o mniejszej żywotności to jakieś bzdury są. Nota bene prowadzanie kota na smyczy też zgodne z natura nie jest ;) A noszenie na spacer na rękach również przyczynia się do powstawania nadwagi u kotów ;)

Oczywiście wypowiedziałam sie na forum, więc może to zostać podciągnięte pod 'prawdy internetowe', ale gdybyśmy się spotkały w realu to przedstawiłabym Ci moje kotki i powiedziała to samo co teraz. :)
Dzieki Joshi, wlasnie chodzilo mi zeby mi ktos realny powiedzial jak to jest z ta sterylizacja, bo ja na forum miau nikogo nie znam, a na muratorze jak najbardziej forumowicze sa realnymi osobami :D .



stukpuk - 22-03-2007 11:48

Ja miałem koty i takie i takie. I dla kotka w bloku lepiej go wysterylizować. Dla kotka na wsi, co lubi spacery tez lepiej sterylizować, więc jakie koty lepiej nie sterylizować ? ;) Takiego rasowego do reprodukcji na przykład.



Mufka - 22-03-2007 11:51

Ja miałem koty i takie i takie. I dla kotka w bloku lepiej go wysterylizować. Dla kotka na wsi, co lubi spacery tez lepiej sterylizować, więc jakie koty lepiej nie sterylizować ? ;) Takiego rasowego do reprodukcji na przykład. Dobra a co na to koty? Obrazaja sie? Maja zal, ze ich wlasciciele je mecza? Przezywaja szok?
Jest sens narazac kota na cierpienie, przy minimalnej szansie na ciaze?



Agduś - 22-03-2007 12:10
Moj akocia została wysterylizowana przed pierwszą rują. Nie mialam żadnych wątpliwości, czy robić to, czy nie. Rzeczywiście przez kilka dni po operacji najchętniej spała.
Nie obraziła się na nas. Nie patrzyła z wyrzutem. Zachowywała sie normalnie. Nie utyła. Wychodzi na spacery i wraca, łapie myszy i jest ruchliwa, więc otyłość jej chyba nie grozi. Zresztą staram się nie przekarmiać jej po prostu.
Kiedyś miałam jeszcze u rodziców niesterylizowaną kotkę. Jako kocię była milutka i przytulaśna. Kiedy dorosła, zaczęły się ruje. Wydawało mi się, że ona cierpi, bo nie może zrobić tego, czego wymaga jej instynkt. Potem zrobiła się tak wredna, że trudno to sobie wyobrazić. Pozwalała się głaskać i nagle, bez ostrzeżenia drapała do kości i gryzła. Polowała szczególnie na mojego ojca. Nie mógł przejść przez pokój, bo rzucała się na niego z ukrycia i wgryzala w nogę. Nie wychodziła na zewnątrz, więc niewiele się ruszała. Strasznie utyła i padła chyba na serce w młodym wieku (zasnęła i nie obudziła się). Teraz mama ma kolejną niesterylizowaną kotkę. Mila jako kocię, po dojrzeniu stała się okropna złośnicą. Drapie bez ostrzeżenia ludzi, prycha na inne koty (są w domu 3 kastrowane kocury), rzuca sie na nie, gryzie i drapie. Bardzo burzliwie przeżywa ruje, miauczy rozpaczliwie, tarza się po podłodze. Wylizuje się wtedy do łysa lub wyciera o ściany futerko na pyszczku. Jest dla odmiany bardzo chuda.
Moja kocia jest w porównaiiu z tamtymi dwiema wzorem zrównoważenia i spokoju. Jest bardzo łowna, więc teorie, że sterylizacja ma na to negatywny wpływa się nie sprawdza.
Na podstwie tych doświadczeń wysnułam wniosek (być może fałszywy), że kocica niesterylizowana, która nie ma możliwości zajśc w ciążę bardzo cierpi zwłaszcza w czasie rui.



Mufka - 22-03-2007 12:16
Moja kotka juz chyba miala ruje, dziwacznie miauczala i chodzila do tylu :o . W dalszym ciagu jest grzeczna, karna slucha sie jak pies, znaczy jak sie wola i gwizdze to przybiega odrazu, jak sie mowi nie idz tam albo nie ruszaj rowniez slucha.



zielony_listek - 22-03-2007 12:25

[Dobra a co na to koty? Obrazaja sie? Maja zal, ze ich wlasciciele je mecza? Przezywaja szok?
Jest sens narazac kota na cierpienie, przy minimalnej szansie na ciaze?
Mysle, że wprost przeciwnie. Dla niej to jest ulga.
Dla kotki ruja to cos bardzo silnego, ona nie mysli jak człowiek, ona ma bardzo silną potrzebę, której w warunkach bycia kotem domowym nie może zapokoić (jak więźniowie bez seksu, za przeproszeniem albo jak zwykły głód, gdy nie ma nic do jedzenia). To nie jest dla niej przyjemne :-(

Po sterylizacji kotka po prostu nie odczuwa takiej potrzeby, szybko zapomina o strachu przed weterynarzem i bólu pooperacyjnym. naprawde, moim zdaniem jest to dla niej po prostu ulga. Podobnie z kocurami.

Moje obydwa koty (kotka i kocur) są wysterylizowane. U kota to prosciutki zabieg, trezba tylko go pilnować przez kilka godzin zanim dojdzie do siebie po znieczuleniu (może np. próbowac gdzies wskoczyc i zleciec, nie ma jeszcze pelnej koordynacji).
U kotki to juz operacja, szwy i przez kilka dni trezba pilnować tych szwów (kolnierz czy taki "fartuszek" oslaniający zmajstrowac, jesli nie ma jak dopilnować).

Co do tycia - owszem, moga powstac tendencje do tycia, ale jak właściciel jest rozsądny to nie dopusci do zapasienia kota, są specjalne karmy i wystarczy nie przekarmiac kota.

Pamiętam, jak moja kotka miała pierwsza ruję (przed sterylizacją), głupiała straszliwie, zalecała sie do mojego psa (owczarek niemiecki :-), nie mogła sobie znaleźć miejsca, no biedna była strasznie.

U mamy był kocur niesterylizowany wychodzący, nie zdecydowałam sie na sterylizacje i teraz żałuję bardzo. Nie wrócił po prostu z którejś wycieczki, wystarylizowany by sie bardziej domu trzymal. Juz pomijam, że zazwyczaj wracał z wycieczek z ranami. Oczywiście jest tez aspekt moralny - mógł sie przyczynić do niepotrzebnego rozmnażania jakiejś kotki, ale tam sie akurat tyle kotów platało, że ta jedna sterylizacja by wiele nie zmieniła.

Pozdrawiam
zielony_listek



Mufka - 22-03-2007 12:31
Listku tez mialam wrazenie, ze moja kocica meczy sie strasznie w czasie rui (jak to sie pisze? :o ).



JoShi - 22-03-2007 12:39

Ja miałem koty i takie i takie. I dla kotka w bloku lepiej go wysterylizować. Dla kotka na wsi, co lubi spacery tez lepiej sterylizować, więc jakie koty lepiej nie sterylizować ? ;) Takiego rasowego do reprodukcji na przykład. No oczywistości wypisujesz...



JoShi - 22-03-2007 12:42

Dobra a co na to koty? Obrazaja sie? Maja zal, ze ich wlasciciele je mecza? Przezywaja szok? Kot na pewno nie rozumie o co chodzi, ale jeśli jest w jakimś stopniu zżyty z właścicielem, to będzie u niego szukał ratunku a nie sie obrażał. W każdym razie moje tak właśnie się zachowywały.

Młodsza zakodowała sobie niestety, że jej jedyna podróż samochodem wiązała się z późniejszym bólem i złym samopoczuciem i jak trzeba było jechać do weta, żeby obejrzał uszy to strasznie sie bała, aż jej sierść wyłaziła garściami. Ma szczęście wet nie robił jej żadnego kuku i może uda sie to złe skojarzenie zniwelować.



zielony_listek - 22-03-2007 12:59

Listku tez mialam wrazenie, ze moja kocica meczy sie strasznie w czasie rui (jak to sie pisze? :o ). Wiesz, przy kocurze decyzja jest prostsza - jak zacznie znaczyć (posikuje bardzo smrodliwym moczem gdzie popadnie - w zlewie, na zasłony itp.), to potrafi być taki smród nie do usuniecia, że od razu wszystkie argumenty "przeciw" idą w zapomnienie. Oczywiście to zależy od "egzemplarza" kocura (podobno czasem jest to mniej intensywne, nie przeszkadza).

Ja wcale nie uważam, że sterylizacja jest zła bo wbrew naturze. Natura nie stworzyła kota domowego, tylko kota dzikiego. Jak go człowiek udomowił, to niech sie teraz naturą nie zasłania. Zreszta kastracja kota to jakos głównie panom źle sie kojarzy :-) Oni słyszą głównie "wyciąć jaja", a że zdrowie, że frustracje, że sie męczy to juz nie słyszą :-(

Mozna jeszcze stosowac zastrzyki antykoncepcyjne, ale juz pare razy słyszałam od znajomych, że nie są z tej metody zadowoleni (dużo malutkich mruczacych "reklamacji", poza tym to srodki nie do końca obojetne na zdrowie kota).

Pozdrawiam
zielony_listek



AgataL - 22-03-2007 13:05
Moja kotka była sterylizowana tydzień temu. Ma dopiero 11 miesięcy ale i tak uważam, że zrobiłam to za późno. Ostatnio kicia miała rujki jedna za drugą i męczyła się strasznie. Zdecydowałam się ze względu na jej zdrowie (ropomacicze, rak sutków i inne kocicowe choróbska). Nie zamierzam pozwolić jej na bycie matką, bo po co. Głupotą jest twierdzenie, że powinna miec choć raz małe - ponoć dla zdrowia :-? . Ja jestem za sterylką. Kotka 3 dni po zabiegu biega, chce sie bawić i normalnie je. Jeśli ktoś decyduje się na taką operację radzę wziąć 3 dni urlopu i miziaka nie zostawiać samego w domu. Ktoś musi podawać jej pić po operacji no i patrzeć czy maleństwo prawidłowo dochodzi do siebie. Polecam stronę vetserwisu. Tam wyjaśnione jest wszystko bardzo dokładnie: kiedy, jak, po co itp.
A poza tym kicia staje się bardziej przymilasta i przywiązana do właścicieli.
JESTEŚMY ZA I PODPISUJEMY SIĘ POD TYM DWOMA RĘKOMA I CZTEREMA ŁAPKAMI



AgataL - 22-03-2007 13:07

Listku tez mialam wrazenie, ze moja kocica meczy sie strasznie w czasie rui (jak to sie pisze? :o ). Mozna jeszcze stosowac zastrzyki antykoncepcyjne, ale juz pare razy słyszałam od znajomych, że nie są z tej metody zadowoleni (dużo malutkich mruczacych "reklamacji", poza tym to srodki nie do końca obojetne na zdrowie kota). Odradzam hormony. Kotka tyje i niestety zwiększa się ryzyko ropomacicza i raka sutków.
Polecam forum miau i strony poświęcone sterylizacji kotek. Teraz mówi sie o tym dużo bo 24 marca jest Ogólnopolski Dzień Sterylizacji.



Mufka - 22-03-2007 13:27

Polecam forum miau i strony poświęcone sterylizacji kotek. Teraz mówi sie o tym dużo bo 24 marca jest Ogólnopolski Dzień Sterylizacji. Forum miau jest troche za bardzo "histeryczne" jak dla mnie.



kofi - 22-03-2007 14:03
No, właściwie nic nie wniosę do tematu, oprócz kolejnego głosu "za".
Okropnie się bałam wysterylizować kotkę, bo jest bardzo mała (3,5 kg) - bałam się, że może jej zaszkodzić narkoza, albo że może być na coś uczulona.
Po pierwszej rujce stało się jasne, że męczą się wszyscy.
Zaczęły się zastrzyki, ale któregoś razu dostała zastrzyk i następnego dnia... rujkę. Okazało się, że trwała tylko chwilę, bo zastrzyk jednak podziałał, ale pewnie był już trochę spóźniony, mechanizm się włączył.
Wtedy zrozumiałam, że te zastrzyki na pewno nie są obojętne dla jej zdrowia.
Sterylka i to, co po niej to był krótki stres - dla nas obu (a właściwie dla całej rodziny). Była obrażona jeden wieczór.
Dziś już nikt o tym nie pamięta. Rany goiły się pięknie, nawet fartuszek, którego i tak nie pozwoliła sobie założyć okazał się niepotrzebny.
Nie utyła, łowiła ptaki i myszy jak szalona (na tym akurat mi nie zależało). teraz dobiega 12 lat, nadal jest najchudsza w domu :wink:
Tej zimy w ogóle nie wychodziła, może się starzeje?
Moje 2 suki też są po sterylkach - nie czuję się winna.



AgataL - 22-03-2007 14:04

Polecam forum miau i strony poświęcone sterylizacji kotek. Teraz mówi sie o tym dużo bo 24 marca jest Ogólnopolski Dzień Sterylizacji. Forum miau jest troche za bardzo "histeryczne" jak dla mnie. Ale każdy znajdzie coś dla siebie a zadając pytanie napewno otrzyma odpowiedź. Ja osobiście wolę stronę http://www.koty.e-wind.pl/ ale to z racji posiadanej rasy.



Mufka - 22-03-2007 14:06
Kofi liczylam ze sie odezwiesz 8) , jako moja sasiadka mozesz polecic klinike , w ktorej dokonywano zabiegu?



isztar - 22-03-2007 16:18
Mam kotkę rodowodową i jutro ma sterylizację :(



celtorek - 22-03-2007 16:53

Mam kotkę rodowodową i jutro ma sterylizację :( cześć
napisz jutro jak było u weta



Mufka - 22-03-2007 16:55
Isztar koniecznie napisz jak to znioslyscie. Trzymam kciuki.



isztar - 23-03-2007 07:59
Za godzinę jedziemy, ale sie boję :cry:
nie mogę znieść jej zawodzenia o śniadanko :(



Mufka - 23-03-2007 08:07

Za godzinę jedziemy, ale sie boję :cry:
nie mogę znieść jej zawodzenia o śniadanko :(
Trzymaj sie i usciski dla dzielnego kotka.



AgataL - 23-03-2007 08:11
Wiem co czujesz. Jestem "świerzo" po sterylce (znaczy moja kotka). Miałam podwójnego stresa bo miała ją robiona w czasie rui (miała permanentną). Trzymam kciuki. Jak juz ją odbierzesz od weta pamiętaj, żeby była wybudzona. I bądź przy niej. Ja nie spałam całą noc i czuwałam, żeby nie wychodziła ze swojego miejsca do spania.Może jestem przewrażliwiona ale było mi tak żal tego maleństwa. Napisz po zabiegu. Trzymamy pazurki.



Maluszek - 23-03-2007 08:23
Też jestem za sterylizacją. W domu posiadam niezłą już gromatkę tzn. 2 psy i 2 koty. 3 sztuki już wysterylizowane - najnowszy nasz nabytek kotka (notabene Mufka :D) jest już umowiona na zabieg w przyszły piątek. Pozostały zwierzyniec po tym zabiegu nie przytył, raczej nie zmienił zachowania - wyszystkie są bardzo radosne i żywiołowe. Kocur ma już 6 lat i cały czas od kilku lat ma stałą wagę. Po zabiegu rany bardzo szybko się zagoiły może to dlatego, że psy nosiły specjalne ubranka, żeby nie wylizywały rany.

Jak napisała Agata - trzeba pamiętać, żeby po zabiegu przed odebraniem zwierzaka od weta poczekać aż się rozbudzi a w domu położyć go na jego ulubionym miejscu i czekać aż dojdzie do siebie. Na początku nie dawać jedzenia tylko małe ilości wody do picia.

Też trzymam kciuki i pazurki całego naszego zwierzyńca :D[/i]



kofi - 23-03-2007 08:59

Kofi liczylam ze sie odezwiesz 8) , jako moja sasiadka mozesz polecic klinike , w ktorej dokonywano zabiegu? Ujawnij się wreszcie, gdzie mieszkasz :)
Znajdę adres i dam na PW. To była mała lecznica, nie klinika. Od czasów sterylki Mantry jestem jej wierna, chociaż mam teraz do niej strasznie daleko.



Mufka - 23-03-2007 09:35
Kofii ale ja sie z tym nie chowam :lol:
Maluszek Mufka - pieknie imie dla kotka :lol:



kofi - 23-03-2007 11:23
Mufka wysłałam adres na PW (gdyby nie doszedł, daj znać, bo do jakoś mam wątpliwości, czy wiadomości wychodzą z mojej skrzynki).
Mam nadzieję, że jeśli zdecydujesz się na sterylkę, koteczka szybko dojdzie do zdrowia. :)
Nie dziwię się, że masz wątpliwości, bo ja dojrzewałam do tej decyzji dość długo, a i tak byłam nieprzytomna ze strachu.



Mufka - 23-03-2007 11:28
Kofi dziekuje, wiadomosc doszla, na sterylke jestem prawie zdecydowana, ale juz wiem, ze musze miec urlop, zeby opiekowac sie kotkiem, wiec dopiero w wakacje to nastapi.



AgataL - 23-03-2007 11:34
Mufka wystarczą dwa dni, więc np. możesz zrobić sterylkę w piatek popołudniu, żeby w week byc w domku z maluszkiem. Rozumiem Twoje wątpliwości. Ale kicia zapomni, Ty też a jeszcze jedna korzyść to taka, że może żyć z Tobą dłużej bo podobno sterylizowane i kastrowane zwierzaki mają przedłużone życie. Tylko pamiętaj, żeby kicia nie miała rui. Moja miała niestety ale i tak poszło dobrze. Trzymam kciuki i wiem, że podejmiesz właściwą decyzję :wink:
Pozdrawiamy.



Mufka - 23-03-2007 11:56
AgataL - ja niestety pracuje do pozna, a do lekarza bede miala kawalek, wiec musze to zrobic na urlopie. Jak mi odejdzie chec na sterylke to poczytam watek :), przypomne sobie jej meczarnie w czasie rui i ogolnie.

Dziekuje Wam za wsparcie :D i rady.



isztar - 23-03-2007 12:08
pewnie już po, ale boję się zadzwonić...
odbieram Gajkę po 16.00 :(



AgataL - 23-03-2007 13:32
Isztar, myślę że telefon do lecznicy Cię nie uspokoi. Gajka sobie jeszcze śpi. A gdyby coś się działo niepokojącego to oni zadzwonili by do Ciebie. Napewno wszystko jest w porządku. Trzymaj się i uśmiechaj do Gajki. Ona będzie potrzebowała Twojego spokoju i ciepłego spokojnego głosu i dotyku. I duużoooo snu.



Ewunia - 23-03-2007 19:10
kastracja - absolutnie TAK
starsi bywalcy forum byc może znają moje przekonania, bo wiele razy i przy różnych okazjach usilnie do tego namawiałam
sama mam 2 wykastrowane koty i wszyscy jesteśmy zadowoleni

http://www.wilsoninfo.com/ar_a_bl1sm.gif 24 marca 2007 (sobota)
Ogólnopolskim Dniem Sterylizacji Zwierząt




isztar - 23-03-2007 21:04
Jak przyszłam po Gaję do weta to usłyszałam: "ładna to ona jest ale co za charakterek", podobno jak się wybudziła z narkozy to nikt nie mógł zbliżyć się do jej koszyka :roll:
Od przyjścia do domu nie śpi, próbowała już nawet skakać z łóżka ( w jej stanie był to straszny widok), więc niestety trzeba ją zamykać w koszyku.
Teraz czuwa w jakieś dziwnej pozycji



celtorek - 24-03-2007 00:10
Fajnie ,ze się odezwałaś i ze wszysko ok.życzę szybkiego powrotu do zdrowia

Możesz wstawić foto kotki jak wygląda po zabiegu. Interesuje mnie czy ma jakieś opatrunki itp?

Jakiej rasy masz kotkę? w jakim wieku?

Ja też mam kotkę, srebrną, pręgowaną, ur 15 listopada 2006, syberyjczyk. Tak wyglądała w styczniu.
http://images14.fotosik.pl/90/b7ac1c7bda0b3059m.jpghttp://images4.fotosik.pl/301/916b70db1f9b4e0bm.jpghttp://images14.fotosik.pl/64/1c2f99080d82027em.jpg

Też będzie sterylizowana. Mam nadzieję , ze dopiero po wakacjach.

Pozdrawiamy serdecznie



isztar - 24-03-2007 10:06
Gaja to syberyjska nevka :D
Obecnie ma niecałe 15 miesięcy, nie była wczesniej sterylizowana bo chcielismy pojechać z nią na wystawy i zobaczyć czy nadaje sie do hodowli. Niestety przez budowę nie było na to czasu, a Gaja ma rujki od 4 miesiąca życia. Dwa razy wyciszałam ją hormonami i czułam że coś jest nie tak, dlatego zdecydowalam sie na sterylizację. Zapytałam o to weta, powiedział że macica nie było normalna, była b. przekrwiona i twarda, więc na plany hodowlane i tak mogło juz nie być szans :(

Dwa zdjęcia Gaji są w wątku z gębami zwierzaków, a tutaj dzisiejsze

http://images21.fotosik.pl/109/b149ef3f86b914cc.jpg

http://images21.fotosik.pl/109/b1a25b0712c901da.jpg

Szwy sa dwa, strasznie malutkie, ja nie wiem jak oni to wszystko wycinają
:o

http://images21.fotosik.pl/109/26b431fe1da4e411.jpg

Problem jest taki że nie mam żadnego kaftanika, a Gaja strasznie próbuje sobie rankę wylizywać :(



celtorek - 24-03-2007 11:36
Bardzo dziękuję za foto. Łatwiej zrozumieć "jak przechodzi się zabieg" na bieżąco, niz ze wspomnień. Nie wygląda to strasznie.

Moja koleżanka też ma neve, straszny problem z rujkami i też zabieg wkrótce.
Ucieszy się ze zdjęć.

Duża ta Twoja kotka, przynajmniej tak wygląda na zdjęciach.

zdrowiejcie szybko

Wstawie później aktualne foto mojej kotki w wątku z gębami.



JoShi - 24-03-2007 12:43
Maciupeńkie to cięcie... Moje kotki miały nieco większe. chyba 5 szwów.



isztar - 24-03-2007 12:49

Maciupeńkie to cięcie... Moje kotki miały nieco większe. chyba 5 szwów. No właśnie też jestem zdziwiona :o
Chyba przez przypadek ( wzięłam weta biorącego udział w akcji sterylizacji z netu) dobrze trafiłam :)

Aż musiałam sie upewnić czy na pewno wszystko wycieli...



Mufka - 24-03-2007 16:19
Isztar ciesze sie ze wszystko poszlo pomyslnie. zycze szybkiego powrotu do zdrowia. :D
P.S.
Sliczna ta Twoja kocica.



Aszka - 25-03-2007 21:17
CELTOREK, czy możesz napisać mi gdzie można kupić taką kicię jak twoja.Bardzo podobaja mi się koty syberyjskie, ale do tej pory miałam do czynienia tylko z "dachowcami".Czy ta rasa jest bardzo wymagąjaca?
Czy będzie nietaktem jak spytam ile trzeba zapłacić za takiego kotka?Jeśli nie chcę jeździć na wystawy, to czy musi mieć rodowód?
Pozdrawiam.[/b]



celtorek - 26-03-2007 01:42

CELTOREK, czy możesz napisać mi gdzie można kupić taką kicię jak twoja.Bardzo podobaja mi się koty syberyjskie, ale do tej pory miałam do czynienia tylko z "dachowcami".Czy ta rasa jest bardzo wymagąjaca?
Czy będzie nietaktem jak spytam ile trzeba zapłacić za takiego kotka?Jeśli nie chcę jeździć na wystawy, to czy musi mieć rodowód?
Pozdrawiam.[/b]
Ja kicię kupiłam w Lublinie (Goldensyberia), znalazłam ofertę przez gratkę albo kupsprzedaj. Szukałam około 3-4 miesiące.
Wybierałam kotkę JAKO PIERWSZĄ z całego miotu (1200zł). Miała śliczną siostrę, całą siwą (niebieskawą) długowłosą, bardzo wesołą (800zł). Żałuję że nie kupiłam obudwu.
My też wcześniej mieliśmy dachowca, który był (dla mnie) najwspanialszym kotem, BARDZO MĄDRYM itd, ale był kotem wychodzącym i zginął w 2006 r pod samochodem.

Moim zdaniem ta rasa nie jest wymagająca. Musi miec coś do wspinania, mogą być takie budki z drapakiem z allegro. Kotka jest niewyobrażalnie ciekawska, szybka, chodzi za domownikami krok w krok, uwielbia się wspinać. Jak do tej pory była bezproblemowa.
Małego kotka bierze się do domu w wieku około 10 tygodni, umie już zalatwiać się do kuwety.

Ja kupiłam kotkę z rodowodem:
1.chcę mieć pewność, że to jest kotek syberyjski, a nie kotek po prawie syberyjskiej matce i in, czyli "dachowiec"
2.gwarancja zdrowego zwierzątka- bardzo ważne (trzeba poszukac hodowli

Wydaje mi się , ze kotek bez rodowodu kosztuje ok 400-500 zł.

Jeśli nie chcesz jeździć na wystawy
możesz taniej kupić kotka z rodowodem (troszkę starszego ok 4-5 miesięcy), który pozostał w hodowli, bo nie znalazł nabywcy. Trzeba podzwonić po hodowlach i spytać.

Życzę trafnego wyboru

Wstawie zdjęcia w gębach zwierzaków, ale dopiero za tydzień

Pozdrawiam



Maluszek - 26-03-2007 08:54
Byłam wczoraj na wystawie kotów w Warszawie i 3-miesięczne kociaki syberyjskie kosztowały ok. 1200 zł.



Aszka - 26-03-2007 10:18
Bardzo dziekuję za odpowiedzi.Szukam przez internet po róznych hodowlach, ale tam wszystko "zarezerowane" lub "kupione" :wink:
A dlaczego zdecydowaliście się na kociczkę?
Mnie też w zeszłym roku zginęła ukochana kotka - niestety najgorsze jest to,ze nie wiemy gdzie,ponieważ została ze szwagierką gdy pojechalismy na wczasy.Chyba wolałabym wiedzieć,ze nie żyje niz żyć nadzieją,że może kiedyś wróci.Przeżyliśmy jej sterylizację bardzo ciężko ponieważ dostała zakażenia.Myśleliśmy,że się "nie wyliże", ale udało się - niestety nie cieszyliśmy się długo :(
Jak chcesz utrzymać swoją sybiraczkę w domku?
pozdrawiam.



Mufka - 26-03-2007 11:00
Mam jeszcze jedno pytanie, poniewaz "opiekuje" sie jeszcze jednym kotem, bardziej wirtualnie, ale bede sponsorem sterylki, jak to jest ze sterylizacja kotek, ktore sa bardzo grube? Pewnie biedactwa duzo ciezej przechodza taka sterylizacje, prawda?



AgataL - 26-03-2007 13:03
Dopiero dziś weszłam na forum. Isztar masz szczęście, że trafiłaś na lecznicę, która sterylizuje tzw. małym cięciem. Niestety większość lecznić zwłaszcza w mniejszych miejscowościach robi duże nacięcie.
Co do poruszonego tematu kota z rodowodem lub bez. RASOWY = RODOWODOWY. Również kota na kolanka, czyli niewystawowego możesz kupić z rodowodem w granicach 500 złotych. najlepiej wejść na stronę lub forum rasy, która Cie interesuje i tam popytać. Są to zazwyczaj juz kastrowane koty. A jesli nie, to napewno podpisując umowę sprzedaży z hodowcą będziesz zobowiązana wykastrować kociaka. Koty na kolanka to koty, które nie mogą z różnych względów być przeznaczone do hodowli.
Pozdrawiam



isztar - 26-03-2007 14:05
Nawet nie znałam tej lecznicy, a adres wziełam z listy lecznic biorących udział w akcji sterylizacji.
A Gaja od następnego dnia po sterylce zachowuje się jak by nic się nie stało, apetyt ma za dwóch, nie dostawała żadnych środków przeciwbólowych a jak się jej pozwoli, to biega i skacze cały czas. Jedynie tymi szwami się trochę martwię bo wylizała je dokładnie pierwszego dnia
http://images21.fotosik.pl/117/0e4eae90574fcadc.jpg

Aszka, Gajka to też kotka syberyjska, tylko nevka ( umaszczenie i niebieskie oczy) :)



celtorek - 26-03-2007 20:17

Szukam przez internet po róznych hodowlach, ale tam wszystko "zarezerowane" lub "kupione" :wink: -przychodziłam identyczną drogę (zniecierpliwienie i zniechęcenie, więc bardziej się cieszyłam gdy przyjechałam do domu z kotką)

- miala podobne ubarwienia jak nasz pierwszy kot Borysek. Sąsiadka ma dwie kociczki i "wytłumaczyła mi", że kotki są wierniejsze i nie uciekają tak jak kocurki. Jej nie uciekły, zobaczymy czy sprawdzi się to u mnie.

- też tak myślałam do momentu, aż przyszła sąsiadka i....musiałam zakopać kotka.
Lepiej myśleć , że znalazła sobie inną rodzinę - serio tak sądzę.

-podobna sytuacja, leczyliśmy go ok pół roku i też nie cieszyliśmy się zbyt długo

- jeszcze nie wiem

http://syberiak.republika.pl/aktual.htm moja kotka jest stąd, ma na imię Bajka-pierwsza z lewej (dolne trzy foto)

pierwsza z prawej str jest jej siostra Brenda[/list]
Właściciele hodowli są ok, odpowiadają na maile.

tu jest dużo do czytania http://www.sibcatclub.pl/index.php?url=sukcesysib może znajdziesz cos ciekawego dla siebie

pozdrawiam



celtorek - 26-03-2007 20:25

Nawet nie znałam tej lecznicy, a adres wziełam z listy lecznic biorących udział w akcji sterylizacji.
A Gaja od następnego dnia po sterylce zachowuje się jak by nic się nie stało, apetyt ma za dwóch, nie dostawała żadnych środków przeciwbólowych a jak się jej pozwoli, to biega i skacze cały czas. Jedynie tymi szwami się trochę martwię bo wylizała je dokładnie pierwszego dnia
http://images21.fotosik.pl/117/0e4eae90574fcadc.jpg
Witaj

widok Twojej kotki optymistycznie nastraja do tematu sterylizacja. Wyglada rzeczywiście dobrze.
pozdrawiam (wstawie nowe fotki kotki w sobotę)[/list]



Maluszek - 27-03-2007 09:51
Isztar - piękna ta Twoja kotka :D Bardzo przypomina mojego birmana :D Różnią się tylko tym, że mój ma jaśniejszy pyszczek i białe znaczenia na łapkach.



Jola_K - 27-03-2007 20:52
zaglosowalam na TAK

U nas na wsi pokutuje plotka, ze kotka lub suka powinna choc raz miec potomstwo, bo............ no wlasnie nikt nie potrafi powiedziec dlaczego

mam dwie kotki, jakis czas temu zapyatlam weta co mysli o sterylizacji i o krazacej famie o ktorej pisalam powyzej.
A on mi to: "paniiii, prosze podac jeden powod, dla ktorego ciaza ma skutki zdrowotne dla kotki, tylko jeden niech pani poda"

a wiec obie kotki sa kastratki, przy czym decyzja o sterylce u mlodszej zostala przyspieszona przez pojawienie sie u niej paskudnego ropomacicza, po ktorym cudem uszla z zyciem.

Teraz ciecie robi sie malutkie, zakladaja 1-2 szwy, goi sie szybciutko. Zadnych problemow nie bylo.



zielonooka - 28-03-2007 00:03
Sterylizowac!!!

Nie czytalam poprzednich wypowiedzi wiec pewnie moje argumenty sie powtorza ale powiem :):

1. Jest cala masa bezdomnych kotow .

2. Nie ma sensu produkowac nastepnych [ nierasowych , niehodowlanych]
Zwlaszcza jak mamy mozliwosc zeby do tego nie dopuscic

3. Nawet jesli znajdziemy im (naszym kocietom) jakis dom to w ten sposob "zabieramy" dom tym innym nad ktorych rozmnozeniem nikt nie mial mozliwosci zapanowac i nie dopuscic np. dzikie koty itp. (lub mial to w ....nosie )

4. Skoro nie planujemy rozmnazania - po co meczyc kotke/kocura ?

5. Srodki farmakologiczne nie sa az tak skuteczne i wg wielku lek. wet. moga prowadzic do powiklan (np. ropomacicze)

6. Kot po kastracji sie nie roztyje o ile tylko ma madrego wlasciciela ktory nie da sie zterroryzowac :) (czesto po kastracji wzrasta apetyt ale od tego kot ma Pana/Pania zeby nie pakowal w kota tyle zarcia az nam sie roztyje do rozmiarow szafy gdanskiej } :wink:

5. Nie personifikujmy zwierzat i nie przypisujmy im ludzkich uczuc , rozterek i duchowych problemow i poczucia "okaleczenia" - watpliwe wydaje sie aby kot czy kotka mial swiadomosc kastracji i odczuwal krzywde z powodu "pozbawienia go" popedu seksualnego i mozliwosci romnazania. Ja przynajmniej takich kotow (psow) nie znam a mialam do czynienia z ogromna iloscia wysterylizowanych i nie kotow -.



Mrówcia - 28-03-2007 00:40
Zdecydowanie TAK-przede wszystkim dla dobra kota/kotki. Mam dwa kocury, jeden jest juz po, a drugi tuz przed zabiegiem.

celtorek, jakie masz sliczne to kocie :D

A to moje grubcie kochane:
http://images20.fotosik.pl/67/633ab68344048b13.jpg



Mrówcia - 28-03-2007 00:47
Zdecydowanie TAK-przede wszystkim dla dobra kota/kotki. Mam dwa kocury, jeden jest juz po, a drugi tuz przed zabiegiem.

celtorek, jakie masz sliczne to kocie :D

A to moje grubcie kochane:
http://images20.fotosik.pl/67/633ab68344048b13.jpg



Mufka - 28-03-2007 08:42
Jola_K - nie jestem propagatorem tych "prawd ludowych", nie o to pytalam.

zielonooka - dzieki za odp. ale rowniez, msci sie niedoczytanie mojego zapytania

Chodzilo mi glownie o to, czy jest sens sterylizacji, kotki, ktora nie ma szans na rozmnozenie praktycznie, czy warto narazac zwierze na trudy zabiegu, jesli i tak nie ma kontaktu z innymi kotami.



zielonooka - 28-03-2007 19:32

Chodzilo mi glownie o to, czy jest sens sterylizacji, kotki, ktora nie ma szans na rozmnozenie praktycznie, czy warto narazac zwierze na trudy zabiegu, jesli i tak nie ma kontaktu z innymi kotami. a sorry nie doczytalam

Ale juz wiedzac w czym "problem" - pytanie: czy na 100% mozna zalozyc ze nigdy przenigdy kotka nie wyrwie sie z domu i np. nie "pojdzie w tango?":)
albo ze na 100% do konca zycia bedzie przebywac tam gdzie teraz?:)
z tymi ludzmi z jakimi jest teraz (pilnujacymi zeby do rozmnozenia nie doszlo) bywa roznie....
dwa- wg mnie lepiej raz i porzadnie i nie meczyc kota wizytami (co miesiac) u weta i zastrzykami itp.
trzy - zdaje sie (tu trzeba by spytac madrego weterynarza) ze mimo wszytsko srodki hormonalnie nie pozostaja zupelnie bez wplywu na organizm (nie tylko kotek :wink: ) i u zwierzat moga przyczynic sie do jakis tam komplikacji (chyba wlasnie ropomacicza )
po co wiec narazac zwierze nawet jesli ryzyko zachorowania jest nieduze?
Juz calkiem egoistycznie - jest to wygodne - wlasciciel nie musi pamietac o systematycznych zastrzykach , ekonomiczne - duzo tansze niz faszerowanie kota hormonami przez x lat.... itp .

Sterylka na pewno jest dla kotki jakims stresem ale dobrze przeprowadzona zdejmuje nam klopot z glowy raz na zawsze, jest raczej bezpieczna i z tego co wiem nastepnego dnia duzo kotek juz jest w calkiem niezlej formie (u kocurow to zwykle nastepnego dnia nawet nie pamietaja zabiegu)



Aszka - 28-03-2007 20:06
CELTOREK- moja zagubiona kociczka też miała na imię BAJKA :cry:
MRÓWCIA -twoje grubcie też piękne :P



Mufka - 28-03-2007 20:08
Zielonooka :lol: :lol: :lol: A Ciebie przypadkiem do Holandii nie wywialo :wink: :wink: . W zyciu bym kotki nie faszerowala hormonami, nawet o tym nie wspominam :lol: .
Ale fakt nie da sie wykluczyc, ze kiedys kotka pojdzie w tan... (choc ona sie boi sama nawet na klatke schodowa wyjsc, wiec ryzyko jest male)



zielonooka - 30-03-2007 23:41

Zielonooka :lol: :lol: :lol: A Ciebie przypadkiem do Holandii nie wywialo :wink: :wink: . W zyciu bym kotki nie faszerowala hormonami, nawet o tym nie wspominam :lol: .
Ale fakt nie da sie wykluczyc, ze kiedys kotka pojdzie w tan... (choc ona sie boi sama nawet na klatke schodowa wyjsc, wiec ryzyko jest male)
do Irlandii :wink:
wywialo i wywieje ponownie po swietach :)

a wracajac do kotki - hmmm to jak ty chcesz wytrzymac kocia ruje?! :o
to masakra jest :(
i kocica sie meczy ale .... wlasciciel chyba bardziej
ja kiedys mialam mloda kotke zostawiona pod opieka na 3 tyg - pech chcial ze dostala 1wszej ruji - po paru godzinach wycia, miauczenia, i szalenstwa - mialam dosc i przynaje sie ze powaznie zastanawialam sie czy tej cholery nie zamknac w pralce :( :oops: przynajmniej na noc....
malo brakowalo :oops:

nie polecam klimatow - tym bj ze u kotki prowadzacej "normalne" :wink: zycie plciowe rujka pojawia sie 1-2 razy w roku
u takiej "niedopuszczonej" i "niedopieszczonej" :wink: moze co pare tygodni...
:-?



isztar - 31-03-2007 08:42
Do momentu sterylizacji Gajka miała rujki przez 10 miesięcy. Zaczęły się jak miała 4 i pół miesiąca, sterylizacja w wieku 15 miesięcy. W sumie dało się przyzwyczaić :roll: ale w sumie najczęściej raz w miesiącu więc nie było jeszce najgorzej 8)



Mufka - 31-03-2007 09:23

Zielonooka :lol: :lol: :lol: A Ciebie przypadkiem do Holandii nie wywialo :wink: :wink: . W zyciu bym kotki nie faszerowala hormonami, nawet o tym nie wspominam :lol: .
Ale fakt nie da sie wykluczyc, ze kiedys kotka pojdzie w tan... (choc ona sie boi sama nawet na klatke schodowa wyjsc, wiec ryzyko jest male)
do Irlandii :wink:
wywialo i wywieje ponownie po swietach :)

a wracajac do kotki - hmmm to jak ty chcesz wytrzymac kocia ruje?! :o
to masakra jest :(
i kocica sie meczy ale .... wlasciciel chyba bardziej
ja kiedys mialam mloda kotke zostawiona pod opieka na 3 tyg - pech chcial ze dostala 1wszej ruji - po paru godzinach wycia, miauczenia, i szalenstwa - mialam dosc i przynaje sie ze powaznie zastanawialam sie czy tej cholery nie zamknac w pralce :( :oops: przynajmniej na noc....
malo brakowalo :oops:

nie polecam klimatow - tym bj ze u kotki prowadzacej "normalne" :wink: zycie plciowe rujka pojawia sie 1-2 razy w roku
u takiej "niedopuszczonej" i "niedopieszczonej" :wink: moze co pare tygodni...
:-? ha moja wlasnie ma ruje, miauczec nie miauczy, ale mruczy, chodzi do tylu i "stepuje" :lol: :lol: :o wyglada komicznie.



zielonooka - 31-03-2007 14:16
mysle ze kocicy jest duzo mniej do smiechu :-?



Mufka - 31-03-2007 14:31

mysle ze kocicy jest duzo mniej do smiechu :-? ojojoj no przeciez nie jestem sadystka, wyglada smiesznie i tyle, zmus sie :wink: przeczytaj, sterylka juz dogadana 8) tyle, ze czekam na urlop.



isztar - 31-03-2007 15:08
No cóż Gaja po kilku dniach od sterylki tak się wzieła za wylizywanie szwów, że teraz wygląda tak
http://images21.fotosik.pl/129/dc6acc435e77bdcb.jpg

Kołnierz ściągamy tylko do jedzenia, nie jest źle po dwóch dniach w kołnierzu szew robi się znowu suchy.

Muszę przyznać, że też wygląda śmiesznie :roll:



zielonooka - 31-03-2007 21:05

mysle ze kocicy jest duzo mniej do smiechu :-? ojojoj no przeciez nie jestem sadystka, wyglada smiesznie i tyle, zmus sie :wink: przeczytaj, sterylka juz dogadana 8) tyle, ze czekam na urlop. ok ok znow mnie zlapalas :oops: :wink:
fajnie ze sie zdecydowalas - jestem pewna ze bedzie ok
niefajny jest dzien sterylizacji a zwl. odebrania kotki ze sterylki - bywa zamroczona, moze wymiotowac, i strasznie biedna
ale zwykle drugiego dnia jest ok - tylko zwykle bocza sie ze 2-3 dni na wlasciciela :)

ps. ja sie z mojej kotki nie smialam :wink: ja ja mialam ochote zamordowac :oops: :wink:



zielonooka - 31-03-2007 21:07

No cóż Gaja po kilku dniach od sterylki tak się wzieła za wylizywanie szwów, że teraz wygląda tak
http://images21.fotosik.pl/129/dc6acc435e77bdcb.jpg

Kołnierz ściągamy tylko do jedzenia, nie jest źle po dwóch dniach w kołnierzu szew robi się znowu suchy.

Muszę przyznać, że też wygląda śmiesznie :roll:
yhy :lol:
ja nazywam takie cos - ze kot(pies) "łąpie kontakty z ufo" :wink:



celtorek - 01-04-2007 09:48

CELTOREK- moja zagubiona kociczka też miała na imię BAJKA :cry: witaj

zaskakująca zbieżność sytuacji....
cóż mogę powiedzieć
koniecznie kup sobie kotka - nam się "poprawiło"
pozdrawiam



celtorek - 01-04-2007 09:59

No cóż Gaja po kilku dniach od sterylki tak się wzieła za wylizywanie szwów, że teraz wygląda tak
http://images21.fotosik.pl/129/dc6acc435e77bdcb.jpg

Kołnierz ściągamy tylko do jedzenia, nie jest źle po dwóch dniach w kołnierzu szew robi się znowu suchy.

Muszę przyznać, że też wygląda śmiesznie :roll:
Dla mnie wyglada ok, nie sprawia wrażenia strasznie obrażonej.
Najważniejsze , że już "prawie dobrze". Byłam ciekawa czy wszysko w porządku.
Trzymajcie sie zdrowo.



celtorek - 01-04-2007 10:02

Zdecydowanie TAK-przede wszystkim dla dobra kota/kotki. Mam dwa kocury, jeden jest juz po, a drugi tuz przed zabiegiem.

celtorek, jakie masz sliczne to kocie :D

A to moje grubcie kochane:
http://images20.fotosik.pl/67/633ab68344048b13.jpg
A Ty masz mój ulubiony "zestaw kolorystyczny" kotów.
Ja drugiego kotka będę miala najwcześniej w grudniu(to wersja optymistyczna). Bardzo żałowałam , że nie kupiłam od razu 2 szt.[/list]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • ricofoto.xlx.pl



  • Strona 1 z 2 • Zostało znalezionych 155 postów • 1, 2